potrzebuję cichego morderstwa i by uczono z klasą rzucać mięsem żeby nie było zawsze tak samo a potem znowu, żeby było żeby pamiętać, pamiętać, pamiętać i żeby wiele trup\xf3w ożyło
bez kt\xf3rych mi straszno, bo żywi coraz gorsi i noszą spodnie okroju wymiocin potrzebuję odrobiny miejsca i smaku chleba innego od trocin wybrednych żart\xf3w i nadaremności kt\xf3ra by miała jakiś powab eleganckiej maniakalności kt\xf3rej natura nasza zacnie się schowa