Całą noc jakieś ciemne zwierzęta wchodziły do domu. Odłączono go, jest wyczerpany, właściwie nie żyje. Przygląda nam się, jakby m\xf3wił: teraz będę potrzebował waszej pomocy, teraz kiedy czujecie ulgę, że już nic nie można dla mnie zrobić, poproszę was o pomoc i już zawsze będę was o nią prosił, nigdy jej nie dostając, bo tak to jest pomyślane. Minie trochę czasu i powiemy: teraz to już naprawdę, naprawdę nic nie możemy dla niego zrobić. I poczujemy spok\xf3j, a wtedy właśnie najbardziej będzie nas prosił, zaglądając do nas jakbyśmy byli kościołem uwięzionym w diamencie.